Burmistrz Kazimierza Dolnego komentuje sprawę starego żydowskiego cmentarza

Andrzej Pisula odniósł się do sprawy roszczeń, jakie są wysuwane przez chasydów.

Miesiąc temu temu informowaliśmy o wizycie gości z Izraela w Kazimierzu Dolnym – i o zgłoszonych przez nich pretensjach do starego żydowskiego cmentarza. Tam, gdzie przez wiele lat chowano ciała zmarłych Żydów, teraz znajduje się boisko sportowe, należące do nowej kazimierskiej szkoły podstawowej. Chasydzi, podczas lipcowej wizyty w miasteczku, przeprowadzili symboliczną manifestację na szkolnym boisku, ponownie zwracając uwagę na kwestię zapomnianego cmentarza.

Jak mówi burmistrz Kazimierza Dolnego, Andrzej Pisula, nie była to pierwsza tego rodzaju wizyta – już od dwóch lat chasydzi dążą do uzyskania praw do placu po starym kirkucie. Burmistrz przypomina jednak, że ów plac jest wedle prawa własnością gminy: poświadcza to stosowny zapis w księdze wieczystej. Burmistrz wspomniał też, że gdy kwestie własności tego obszaru były regulowane, w sprawie starego cmentarza odbyły się spotkania z gminą żydowską – i Żydzi zrzekli się wszelkich praw do tego miejsca.

Przypomnijmy, że chodzi o dawne, kazimierskie miejsce pochówku obywateli żydowskich, które już od drugiej połowy XIX wieku nie pełni swojej pierwotnej roli. Sprawa dawnego cmentarza powraca w prasie izraelskiej, gdzie publikowane są wypowiedzi przedstawicieli dynastii Modzitz: jej słynny przedstawiciel i przywódca, Rebbe Yechezkel Taub, zmarł w 1856 roku i został pochowany właśnie w Kazimierzu. To jego potomkowie pojawiają się w nadwiślańskim miasteczku.

Sprawa starego kirkutu jest bez wątpienia tematem bardzo interesującym – nie tylko dla mieszkańców Kazimierza Dolnego i naszego regionu, ale i całej Polski. Będziemy do tego wracać, a sprzyjającą okazją będzie zapowiadana wizyta przedstawicieli gminy żydowskiej w kazimierskim Urzędzie Miasta.