Przed spotkaniem faworyt był jeden. Na parkiecie Azotowcy tylko to udowodnili

Pewne zwycięstwo odnieśli na zakończenie rundy zasadniczej szczypiorniści Azotów-Puławy. W meczu z zawsze niewygodnym Zagłębiem Lubin puławianie mieli nieco problemów w pierwszej odsłonie, ale mimo to wygrali wyraźnie 33:26. Znakomite zawody rozegrali Mateusz Seroka (10 goli) i Marko Panić (8 trafień), a między słupkami puławskiej bramki – Vadim Bogdanov.

Pierwsze minuty nie zapowiadały zbyt wielu emocji. Już po 5 minutach gry i golach Pawła Podsiadło, Marko Panica i Wojciecha Gumińskiego miejscowi wygrywali 3:0. Wystarczyły jednak tylko trzy minuty i za sprawą Arkadiusza Moryto, Mikołaja Szymyślika i Tomasza Pietruszko goście wyrównali. Wymiana ciosów trwała do 13 minuty i stanu po 7. Kolejne fragmenty to dwa wykluczenia dwuminutowe miejscowych i skuteczne wykorzystanie sytuacji przez Zagłębie. W 15 minucie po dwóch z rzędu trafieniach Przemysława Mrozowicza na trzybramkowe prowadzenie wyszli Miedziowi (7:10). W tym momencie o czas poprosił Daniel Waszkiewicz i po niej puławianie nieco odżyli i ruszyli do odrabiania strat. W 20 minucie po rzucie karnym Mateusza Seroki był już remis po 10. Jeszcze przez kolejne 5 minut wynik oscylował wokół remisu, ale ostatnie fragmenty pierwszej odsłony to popis Azotowców. Gole Gumińskiego, Seroki i Bartosza Jureckiego dały miejscowym do przerwy prowadzenie 17:13.

Zaraz po zmianie stron Zagłębie dało sygnał, że nie zamierza składać broni. Trafienia Moryto i Pietruszko zbliżyły w 32 minucie lubinian na dwa trafienia (17:15). Na więcej Azotowcy jednak nie pozwolili. Mimo, iż Zagłębie miało szanse na odrobienie strat. Ale skoro niemal każdy rzut karny dla gości padał łupem Bogdanova to o doprowadzeniu do remisu nie mogło być mowy. W 39 minucie czerwoną kartkę zobaczył Paweł Grzelak, ale nie osłabiło to defensywy miejscowych. Chwilę po tej karze i golu Vladyslava Ostroushko Azotowcy znów wygrywali czterema trafieniami (20:16). Goście raz jeszcze zerwali się do odrabiania strat i po trafieniu Krzysztofa Pawlaczyka znów przegrywali tylko dwiema bramkami (20:18).

Ostatnie 20 minut meczu należało już do puławian. Grający ostro w obronie goście coraz częściej musieli radzić sobie w osłabieniu z czego skrzętnie korzystali gospodarze. W 46 minucie po 10 golu Seroki Azoty-Puławy prowadziły 23:19, a dwie minuty później po celnym rzucie Jureckiego osiągnęły najwyższe – pięciobramkowe prowadzenie. W końcówce meczu o swoich snajperskich umiejętnościach przypomniał Panić. Bośniak raz po raz kończył skutecznie akcje miejscowych, zapisując ostatecznie na swym koncie 8 goli. Tyle samo trafień miał na swoim koncie najskuteczniejszy gracz lubinian – Arek Moryto.

Azoty-Puławy – Zagłębie Lubin 33:26 (17:13)

Azoty-Puławy: Bogdanov – Seroka 10, Panic 8, Gumiński 5, Jurecki 3, Podsiadło 2, Masłowski 2, Ostroushko 2, Titow 1, Jarosiewicz 1, Grzelak, Kuchczyński, Kowalczyk, Łyżwa.

Zagłębie: Małecki, Skrzyniarz – Moryto 8, da Silva 4, Kużdeba 3, Pietruszko 3, Przysiek 2, Mrozowicz 2, Stankiewicz 1, Pawlaczyk 1, Szymyślik 1, Sroczyk 1, Dziubiński, Dawydzik.